Charles Baudelaire, Kwiaty zła (1857)

LIII
DUSZA WINA

Raz płyn winny w butelkach śpiewał głosem takim:
Pieśń światła, pieśń braterstwa niosą moje ciecze,
W swoim szklanym więzieniu pod czerwonym lakiem
Dla cię wydziedziczony, luby mi człowiecze!

Wiem dobrze, ile trzeba na wzgórzu w posusze
Twego trudu, i potu, i słonecznych żarów,
By we mnie wszczepić życie, by wlać we mnie duszę;
Mam że szkodzić? niewdzięcznym być za tyle darów?

Zaprawdę, czuję rozkosz, kroplom moim miło,
Gdy je w gardła znużeni leją pracownicy;
Ich pierś gorąca stokroć słodszą jest mogiłą,
Stokroć lepszą, niż chłodne sklepienia piwnicy.

Słyszysz pieśni świąteczne? Słyszysz, jaka wrzawa?
Jak nadzieja szczebioce w mem łonie? Ty siędziesz,
Rozeprzesz się na stole, zakasasz rękawa —
I będziesz mię wysławiał, i szczęśliwym będziesz.

W oczach twej żony iskry rozkoszy rozżarzę;
Przeze mnie wzmocnion spłonie syn twój bladolicy:
Wątły atleta życia, znajdzie on w mej czarze
Oliwę, jaką członki krzepią zapaśnicy.

Jak z rąk Wiecznego Siewcy kosztowne nasiona,
Upadnę, ja, ambrozji z łona roślin rosa,
W twą pierś, by z naszych związków poezja zrodzona,
Jak kwiat rzadkiego krzewu strzeliła w niebiosa!

przeł. Zofia Trzeszczkowska (Adam M-ski)
Raz wieczór tak śpiewało wino wewnątrz flasz:
”Człeku, nucę dla ciebie, kochany biedaku,
W moim więzieniu ze szkła i barwnego laku
Pieśni, które rozjaśnią szary smutek wasz.

Wiem, jak ludzie mozolić i trudzić się muszą
I jaki jest potrzebny wzgórzom słońca żar,
Ażeby mnie ożywić i zapłodnić duszą,
Więc wam niosę wdzięczności dobroczynnej dar.

Och, bo mi tak rozkosznie i tak strasznie miło
W strudzonego człowieka gardle zalać szloch,
A jego pierś gorąca słodszą mi mogiłą
Aniżeli piwniczny, stęchły, zimny loch.

W mym sercu rozedrganym brzmią dźwięki zabawy
I nadziei – czy słyszysz? – płynie huczny szum,
Siądź rozparty za stołem, zakasaj rękawy,
Pij wesół na mą chwałę – i ty, i twój kum.

Żonie twojej rozjarzę spojrzenie – to wiem,
Synkowi wrócę siłę, która w nim zanika,
I dla tego cherlaka będę w życiu tem,
Czym oliwa dla jędrnych mięśni zapaśnika.

Do twej gardzieli wpadnę ambrozją kwiecistą,
Ziarnem, ręką Wszechsiewcy rzuconym na świat,
A miłość nasza zrodzi poezję przeczystą,
Co wystrzeli do Boga jak najrzadszy kwiat.”

przekład Bolesław Wieniawa-Długoszowski,
http://malowane-wierszem.blogspot.com/2012/05/dusza-wina-charles-baudelaire.html

Raz wieczorem w butelkach piała dusza winna:
- „Człecze wydziedziczony, mnie szczególnie miły,
Ze szklanego więzienia ma słoneczność płynna
Śle tobie pieśń światłości, braterstwa i siły!

Wiem, ile trzeba wylać na górę spaloną
I potu, i zabiegów, i skwarnego słońca,
By zapłodnić me życie – tchnąć duszę w me łono;
Toteż będę ci wdzięczna i wierna do końca.

Bowiem radośnie spływam, jak kojąca siła,
Do wysuszonej pracą spragnionej gardzieli,
I gorąca pierś człecza to słodka mogiła,
Gdzie mi raźniej niż w chłodnej piwnicznej pościeli.

Słyszysz jak cię radośnie woła po mozole
Pogwar godzin świątecznych – perlisty, ochoczy? -
Zawinąwszy rękawy, z łokciami na stole,
Będziesz mię błogosławił i miał jasne oczy;

Zapalę również ognie w oczach twej kobiecie,
Na syna twego zleję moc i wiarę żywą -
Stanę się w życiu temu wątłemu atlecie
Mdlejące w walce mięśnie krzepiącą oliwą.

W ciebie miłośnie znijdę ja, słoneczna siła -
To rzucone przez Siewcę przedwieczornego ziarno,
By się z naszego związku poezja rodziła.
Co jak kwiat strzeli w niebo swą krasą ofiarną!”

www.poema.art.pl/site/itm_64347_charles_baudelaire_dusza_wina.html

Krzewy rosną aż miło

 

Krzewy posadzone w tym roku pną się w górę szybciej niż przewidywaliśmy. DSC_0169aWiększość już tak się rozwinęła, że trzeba będzie pomyśleć o zbudowaniu rusztowania jeszcze w tym roku. Krzewy wydają się na też na tyle mocne, by w  przyszłym, drugim roku od posadzenia nie przycinać  ich krótko, natomiast zacząć formować pień oraz poziome ramiona owocujące. Ostateczne decyzje będą zależały od grubości pędu: przy mniejszej niż szerokość kciuka przytniemy bardzo krótko, na dwa pąki ; grubsze pędy zostaną przycięte na wysokości nośnych drutów rusztowania. Ale o tym będziemy decydować dopiero wczesną wiosną. Nasze eksperymentalne poletko oznaczyliśmy tablicą z logotypem Stowarzyszenia.

 

DSC_0152aNatomiast dorosłe krzewy zaczynają się uginać pod ciężarem owoców. Pogoda na razie sprzyja i daje nadzieję na obfite plony. Tak jak w czasie poprzedniej wizyty, skupiliśmy się na umieszczeniu latorośli między drutami rusztowania, usuwaniu pasierbów i ogławianiu wierzchołków winorośli. Tabliczkami oznaczyliśmy krzewy użyczone nam przez właścicieli: odmiana biała Johanitter oraz czerwona Regent.

 

DSC_0131a

 

Nie tylko przedstawiciele naszego Stowarzyszenia odwiedzają winnicę. Oprócz pożytecznych i sympatycznych zwierzątek mogą pojawić się też i takie, które nie są mile widziane. Niestety w drugiej połowie sierpnia, kiedy winogrona zaczną się przebarwiać, w winnicy mogą zagościć szpaki. Póki co zielone jagody nie przyciągają ich uwagi i jest czas na zamontowanie siatek ochronnych, ale parę dni spóźnienia… i będzie po zbiorach.

To bee or not to bee?

Nie sposób przecenić pracy, jaką pszczoły wykonują w sadach i ogrodach przy zapylaniu roślin. Ale czy pszczoły są potrzebne w winnicy?

Ze względu na sposób przenoszenia pyłku możemy mówić o samopylności, owadopylności i wiatropylności. Większość odmian winorośli jest obupłciowa, co oznacza, że kwiat winorośli wyposażony jest w pręciki (organy męskie) oraz słupki z zalążniami (organy żeńskie). Zatem winorośl jest zasadniczo samopylna. Po zapyleniu następuje zapłodnienie zalążków, z których rozwija się jagoda zawierająca do czterech nasion. Z niezapylonego kwiatu może zawiązać się jagoda beznasienna. Brak nasion powoduje niedobór hormonów wzrostu i w efekcie jagody nie rozwijają się, pozostają małe i zielone. To jeden z powodów powstawania tzw. przestrzelonych gron. Jak zatem wspomóc proces samopylności?

Jednym ze sposobów jest zaproszenie pszczół do winnicy. Kwiaty winorośli w porównaniu z innymi roślinami kwitnącymi mają niewielkie ilości nektaru i nie są najbardziej interesujące dla owadów zapylających, ale jeżeli zadomowią się one w winnicy, na pewno nie pogardzą i takim nektarem. I wcale nie trzeba budować uli dla pszczół miodnych. Wspaniałą alternatywą są dzikie pszczoły samotnice: murarki ogrodowe. W Internecie jest wiele stron z instrukcjami, jak przygotować dla nich odpowiednie miejsca do budowy gniazd, można też zamówić specjalne domki. Murarki są niezwykle pracowite, odwiedzają znacznie większą liczbę kwiatów niż pszczoły miodne. Do tego są bardzo łagodne. Nawet bardzo bliska obecność człowieka w pobliżu gniazda jest im zupełnie obojętna. Szacuje się, że murarka ogrodowa ma niewielki zasięg szukania pokarmu, do 300 metrów – dlatego warto, żeby te pszczoły założyły gniazda właśnie na terenie winnicy. Po przygotowaniu odpowiednich warunków (gniazda) wystarczy właściwie poczekać, aż pojawią się pierwsze pszczoły.