Zobacz galerię zdjęć.

Stowarzyszenie Instytut „Sens Wina”
O uprawie winorośli
Zobacz galerię zdjęć.
1983 Gran Reserva
Bodegas Toro de Albalá, Montilla Moriles
375 ml
17% ob.alk.
Wino niezwykłe, niemal magiczne – takie określenia należą do tzw. mitologicznych ocen wina, które nie zawsze opierają się na wiarygodnych i konkretnych danych. Jednak w tym przypadku trudno by znaleźć inne: to wino jest prawdziwym specjałem. Zabutelkowano je po ćwierćwiecznym leżakowaniu w dębowych beczkach.
Oczy: Wino o bardzo ciemnej, niemal czarnej barwie, z delikatnymi złotawymi refleksami. Wydaje się nieprawdopodobne, że było kiedyś białe. Wydaje się, że prawie nie spływa po ściankach kieliszka, tylko się do nich przykleja – tak bardzo jest gęste. Jeśli poczeka się dłużej, jednak widać jak spływa – bardzo powoli, szerokimi i równymi pasemkami.
Nos: Aromat jest intensywny i mocny, wyraźny już po otwarciu butelki, jeszcze przed rozlaniem do kieliszków. Jest tak zdecydowany, że nie trzeba nawet kręcić kieliszkiem –czujemy orzechy, karmel, czarne oliwki, lukrecję, lekkie tony kawowo-czekoladowo-waniliowe.
Usta: Wino aksamitnie słodkie, jak syrop. Smakuje miodowo i karmelowo, miękko i gładko spływa. Mimo że schłodzone, pięknie rozgrzewa. Nieco niebezpieczne, bo dzięki tym wszystkim cechom nie czuje się prawie jego wysokiej mocy.
Finisz absolutnie mistrzowski: trwa niemal 45 sekund (lub, jak kto woli, 45 caudalies)!!!
Jak podawać: Schłodzone do 10-12o, w małych kieliszkach likierowych i najlepiej do niczego! Szkoda tego cudu do jakiejkolwiek potrawy, najlepiej smakować je samo.
Jeśli już, to może się łączyć – na zasadzie kontrastu – z niebieskimi serami pleśniowymi lub foie gras, albo też – zgodnie z zasadą podobieństwa – z lodami owocowym i/lub luksusową czekoladą.
Don PX 1983 zostało ocenione przez Roberta Parkera (The Wine Advocate) na 91 punktów (na 100 możliwych). Starsze roczniki uzyskały jeszcze wyższe wyniki: Don PX 1949 – 97 punktów, a rocznikowi 1946 przypadło maksimum – 100.
P.S. Pusta butelka, po czterech miesiącach, nadal pachnie! I jak tu nie mówić o magii?
Wino pochodzi od andaluzyjskich producenta Toro de Albalá i winnic położonych w Aguilar de la Frontera, pomiędzy Kordobą a Malagą. Specjalnością tego producenta są wina wzmacniane, od wytrawnych po słodkie, powstające z jednej odmiany winogron – pedro ximenez. Najbardziej znane są długowieczne, rocznikowe wina słodkie.
www.toroalbala.com
(strona ma wersję angielsko i francuskojęzyczną)
(EK)
Wino to cudotwórca. Rozwiązuje języki i uwalnia niezwykłe historie.
Homer
Projekt współpracy z winnicą Zadora (Szczepanowice, koło Tarnowa – patrz wpis z 3 listopada 2014 r.) zaczyna nabierać realnych kształtów.
W dniach 24 – 26 kwietnia kilku członków naszego Stowarzyszenia pracowało w winnicy poznając tajniki uprawy winorośli, opieki nad winnicą i winem. To na dobry początek, bo droga przed nami bardzo długa: bo jak mówi się w Burgundii, jednym z najstarszych regionów winiarskich Europy, a pan Stanisław Michałowski, współwłaściciel Zadory – wraz z małżonką, Zofią, również jest tego zdania, najtrudniejsze jest pierwsze pięćdziesiąt lat, a potem już idzie dużo łatwiej!
Zasadziliśmy 50 krzewów szczepu Phoenix (biała hybryda z Niemiec, szczepiona na amerykańskich podkładkach korzeniowych), co stanowi początek eksperymentalnej winnicy Stowarzyszenia Instytutu ”Sens Wina” (padła też propozycja nazwy „winnica niezaprzeczalna” ☺). To na dobry początek, bo należy uzbroić się w cierpliwość – pierwszego wina z posadzonych teraz krzewów można spodziewać się w 2018 roku.
Sformułowanie „zasadziliśmy” brzmi krótko i zwięźle, ale sprawa nie była ani prosta, ani całkiem łatwa, ani nie trwała krótko. Po wyznaczeniu miejsc na krzewy, należało wywiercić dołki za pomocą świdra spalinowego, obsługiwanego przed 2 osoby „mocnorękie”. Wiercenie było trudne, momentami bardzo oporne ze względu na ilaste podłoże, bogate w okruchy piaskowca i inne, niefachowo nazwane, „kamulce”. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że zgodnie z innym powiedzeniem francuskich winiarzy – im trudniejsza uprawa winorośli i opieka nad winnicą – tym większe szanse na dobre wino.
Dołki trzeba było oczyścić, podsypać obornika i trochę ziemi, a na tym umieścić sadzonkę z podciętymi odpowiednio korzonkami, uważając aby się nie pozawijały, tylko były ułożone promieniście. Potem całość przysypać ziemią, uklepać do właściwej wysokości i oznaczyć palikiem (z włókna szklanego, zostawiającego zadziory na rękach).
No i tak pięćdziesiąt razy – dla Stowarzyszenia, bo zaraz potem sadziliśmy kolejne krzewy dla winnicy: 100 sadzonek odmian Léon Millot oraz Maréchal Foch (czerwone hybrydy amerykańsko-francuskie, bez podkładek). W sumie zasadziliśmy ponad 150 krzewów, co dla winogrodników początkujących (a właściwie raczkujących) stanowi całkiem niezły wynik.
Wszystko razem zajęło cały dzień, dość męczący dla osobników prowadzących życie miastowe, lecz widok już obsadzonego terenu i otoczenie (winnica, wzgórza wokół, kwitnące drzewka owocowe, domki pszczół murarek, czyli matka natura, po prostu) wynagradzały wysiłek i dawały poczucie wykonania dobrej roboty.
Następny dzień wydawał się niemal rozrywkowy – butelkowalismy białe wino Orix, dbając o czystość butelek, przepisową ilość nalewanego wina (bo jak za mało, to oszukuje się klienta, a jak za dużo – to urząd skarbowy…) i, na koniec, sprawne zakorkowanie. „Obsłużyliśmy” w ten sposób 120 butelek.
Potem naklejaliśmy etykiety (i kontretykiety) na butelki czerwonego wina – Sempre, RoRe i Rondino.
Pobyt zakończyliśmy rozmowami – o winnicy, winie i wielu sprawach nie-winnych – przy ognisku i wspomaganiu nektarem jak najbardziej winnym. Sprówaliśmy butelkowanego wcześniej białego Orixa (bardzo miłe owocowo-jabłkowe aromaty i świeże, lekkie usta), a także czerwonego wina ze szczepu dornfelder (bardzo interesującego, aksamitnego, o wyraźnych wiśniowych nutach, mimo że jeszcze zostały mu jeszcze co najmniej 3 miesiące dojrzewania). Czy próbowaliśmy jeszcze czegoś, nie pamiętamy…. Żabi koncert towarzyszył nam do późnych godzin nocnych.
Kolejny wyjazd związany z pielęgnacją posadzonych krzewów winorośli przewidujemy na drugą połowę czerwca (podwiązanie latorośli oraz usunięcie nadwymiarowych pędów każdego krzewu). Latem i jesienią będziemy pomagać winnicy w utrzymaniu dorosłych krzewów (opryski, ochrona dojrzewających owoców przed ptactwem) i, oczywiście, w winobraniu. W przyszłym roku trzeba będzie nasze krzewy przyciąć, rozpocząć formowanie pnia, wyposażyć krzewy w rusztowania, obcinać zbędne pędy i dokonać jeszcze kilku innych czynności. Bo winorośl, winnice i wino nie mają końca….
EK / JK / WP / GS / WW