André Brink, Zanim zapomnę,
Noir sur Blanc, Warszawa, 2010
(tłum. z angielskiego, Hanna Falińska)
– Cabernet sauvignon? Rocznik chyba 1995? Raczej z regionu Paarl niż ze Stellenbosch?
Unosisz brwi ze zdziwieniem.
– Trafiłeś w dziesiątkę. Jak nabiera się takich umiejętności?
– To jedna z moich pasji. Bardzo mnie bawi zbieranie w całość różnych elementów przemawiających do zmysłu smaku i węchu.
– Jakich elementów?
Obracam kielich w powietrzu, zanurzam usta w winie i mówię tonem konesera.
– Takich jak na przykład składające się na bukiet wina aromaty drzewa cedrowego, czarnych winogron, mokki i wanilii, zmieszanych z ingrediencjami wyczuwanymi przez zmysł smaku – miętą, czekoladą, poziomkami wysuszonymi przez słońce, odrobiną delikatnego garbnika, czarnymi jagodami, korzeniami i pieczonymi kokosami. (s. 12)
W duchu zaczynam już wyrabiać sobie wyobrażenie o tobie, wyjątkowe i wprawiające mnie w euforię: nie kojarzysz mi się z ciemnym, mocnym czerwonym winem, ale z winem białym, może sauvignon blanc, pochodzącym z chłodnego terroir, świeżym i lekkim, lecz bez śladu cierpkości czy niedojrzałości, winem przywodzącym na myśl zapach traw, zielonego pieprzu, liści drzewa cytrynowego z domieszką aromatu szparagów i agrestu – kompozycja doskonale wyważona, rustykalna, pokrewna owocowemu deserowi, w pełni odpowiadająca wymogom i oczekiwaniom właściwym wiekowi podeszłemu. (s. 13)
Z pełną aprobatą wysłuchujesz moich wywodów o świeżych owocach figowych, zielonym pieprzu i agreście składających się – wraz z aromatem traw – na bukiet owego wina… (s. 43)
…wuj Johnny pokazał mi, jak trzeba go (= kieliszek) trzymać, jak zakręcić delikatnie jego zawartością, odczekać aż się ustoi, i pokosztować trunku z nabożnym skupieniem. Poznałem tajemnicę caudalies trwających w jamie ustnej przez dokładnie trzydzieści sześć sekund, jeśli ma się do czynienia z dobrym winem. (s. 47-48)
Mężczyzna, który nie jest zdolny we właściwy sposób zakosztować wina, nigdy nie zrozumie kobiety. (s. 48)
…chwila skupienia, zastanowienia; z należną rewerencją prezentuję walory „wiejskiego” pinot noir: doskonałe proporcje aromatu dębowego, przypraw i wanilii, soupçon kawy, czekolady, lekkiego smaku wiśni, świeżych jagód nasyconych aksamitna taniną… (s. 130)
W czasie tygodniowego seminarium w Pietermaritzburgu zadałem się z Charmaine, chętną, ale nijaką – ot, przeciętny colombard; na festiwalu w Stavanger była Astrid – miłe tinta das baroccas, nieco ziemiste, dobre do natychmiastowego wypicia; w Kolonii, dokąd pojechałem odebrać nagrodę (…) poznałem Gertrudę, raczej cienki zinfandel o metalicznym smaku, nienadający się do przechowywania – dlatego szybko flaczałem… (s. 164-165)
…gdy się poznaliśmy, wyobrażałem sobie ciebie jako wino: świeże i orzeźwiające, o intensywnym bukiecie z tonacja siana, zielonego pieprzu i palczatki cytrynowej, z nutą szparagów i agrestu, ulotnym posmakiem gleby i najsubtelniejszą nutą taniny – wielowymiarowa owocowość, która pozostaje długo na podniebieniu, pięknie zharmonizowana, aby się starzeć. O tak. Ale teraz widzę, że to coś więcej. Rześkość owoców tropikalnych, kareli, której słodycz nieomal traci goryczką migdała. Smak kobiety, przekraczający smak wina i owoców. (s. 249)
… jesteś nieosiągalna jak romanée conti. (s. 250)
…serwują nam wino musujące: aurum Achima von Arnima, z płatkami prawdziwego dwudziestoczterokaratowego złota połyskującymi w perlistym trunku. (s. 275)