Degustacja niecodzienna nr 2 – Macvin

macvinNiedawno temu opublikowaliśmy relację z degustacji starego – ponadczterdziestoletniego – wina. Zatem określenie „niecodzienna” było w pełni uzasadnione. Tym razem niecodzienność ma inne znaczenie – chodzi o wino rzadkie i bardzo trudno, o ile w ogóle, osiągalne w Polsce.

Macvin to jedno z win regionu Jury, mało znane i niełatwo dostępne, stanowi niewielką część (poniżej 5 %) produkcji winnej regionu. Macvin powstaje we wszystkich winnicach regionu Jury – biały (najczęściej), czerwony lub różowy.

Macvin jest winem słodkim, wzmacnianym (tzw. mistelle). Od prawie ćwierć wieku ma status wina apelacyjnego (AOC). Specyfika winifikacji i całego procesu powstawania macvin polega na tym, że powstaje on na bazie wódki z winogron, a nie z wina (przy wszystkich innych winach wzmacnianych jest odwrotnie – do wina dodaje się destylat).

Proces fermentacji macvin kończy się kiedy zawartość cukru w moszczu wynosi 150 – 170 gramów na litr. Sam macvin leżakuje jeszcze co najmniej rok w dębowych beczkach (czasem – nawet 2 lata), dopiero potem następuje butelkowanie.

Macvin podajemy schłodzony do temperatury 6 – 8° C, może służyć tradycyjnie jako aperitif (wersja 1.). Dobrze czuje się także w towarzystwie mięs, pasztetów, foie gras lub łososia (wersja 2.). Ponadto, zgodnie z zasadą podobieństwa, macvin można podawać również do deserów, ciast orzechowych i czekoladowych, jak też do sałatek owocowych (wersja 3.).

Macvin du Jura
Appellation Macvin du Jura contrôlée
Domaine Benoit Badoz
wino białe, słodkie
szczep: savagnin, chardonnay
18 o alkoholu

Oczy naszego macvin były złocisto-żółte, o dość intensywnej, choć nie bardzo mocnej barwie. Nos był owocowy, łagodny i zarazem mocny – z dominującymi nutami owocowymi (raczej owoce kandyzowane lub nawet marmolada niż owoce świeże). Po jakimś czasie do owoców dołączyły aromaty ziołowe – zbliżone do suszu ziołowego lub do mieszanej herbatki ziołowej. Niektórzy z nas mówili tu o świeżej wysuszonej trawie. W ustach trunek jest miękki i krągły; słodycz wysoka, lecz nienarzucająca się i lekka.

Zgodnie ze wszystkimi znanymi ocenami, macvin – podobnie jak inne wina z Jury – ma wysoki potencjał starzenia (do kilkudziesięciu lat), a otwarta butelka może stać kilka tygodni nie powodując najmniejszego uszczerbku na jakości wina. Tej ostatniej cechy niestety nie sprawdzimy, jako że zawartość naszej butelki zniknęła szybko, sprawnie i bez najmniejszego śladu…

(EK)

Degustacja niecodzienna

Fleurie
Appellation Fleurie Contrôlée
Rocznik: 1973
Region: Beaujolais, Burgundia
Szczep: gamay

Fleurie02Nie mamy zbyt często możliwości, aby pić stare wino. Ostatnio zdarzyło się jednak, że jeden z członków naszego Stowarzyszenia świętował wyjątkowe zdarzenie i z tej okazji wydobył z zapasów butelkę zacnego burgunda – Fleurie, jednego z 10 grands crus podregionu Burgundii, czyli Beaujolais!Fleurie03
Mieliśmy nieco obaw, jakie to wino będzie, bo mimo, że teoretycznie potencjał starzenia ma duży, to nigdy do końca nie wiadomo, czy wino było przez cały czas przechowywane w odpowiednich warunkach, w dobrej temperaturze itp.
Początek był trudny, ponieważ okazało się, że korek jest bardzo słaby. Potrzebna była pełna mobilizacja, opanownie drżenia rąk i umiejętne posługiwanie się korkociągiem, aby ewentualne okruchy nie wpadły do butelki (potem, po lekkim ściśnięciu w dłoni, korek rozpadł się całkowicie).
Zgodnie z przewidywaniami na dnie był dość duży osad, więc wino zostało zręcznie zdekantowane. Pozwoliliśmy mu też trochę pooddychać.

Suknia tego wina jest purpurowo-ceglasta, jak to bywa w starych rocznikach win czerwonych.
W aromacie i smaku wyczuwało się wyraźnie owoce, nie świeże, lecz kandyzowane (morela) i suszone (śliwka). Taniny okazały się bardzo wyważone, nie ostre. Lekko wyczuwalne utlenienie nie wskazywało, w przypadku tego właśnie wina, na wadę. Wino spływało gładko i łagodnie, posmak trwał ponad 20 sekund pozwalając cieszyć się aromatem i smakiem gdy wina w kieliszkach już nie było. Fleurie
Bardzo szlachetne i eleganckie wino, dyskretne – bez szału i wstrząsów. Egoistyczne, bo najlepiej się czuło we własnym towarzystwie, a nie jako dodatek do jakichkolwiek, choćby najlepszych potraw. Obyśmy mogli z taką dyskrecją i elegancją mieć częściej do czynienia!

Winne strony. Opowieść o pasji, która zmienia życie

Marek Kondrat
kondrat_winn
Kraków, Wydawnictwo Znak, 2015

Marka Kondrata przedstawiać nie trzeba. Poza najmłodszym pokoleniem, wszyscy pamiętają jego role, począwszy od „Zaklętych rewirów”, poprzez „CK Dezerterów”, aż po „Dzień świra”; niezmiennie bardzo dobre, może nawet doskonałe. Następnie, ku zaskoczeniu wielu osób, Marek Kondrat porzucił aktorstwo, jako że znalazł nową pasję, która odmieniła jego życie. Wino i wszystko, co się wiąże z uprawą winorośli, winiarstwem, popularyzacją wiedzy o winie i jego dystrybucją, stały się nowym zajęciem i sposobem na życie.

Firma „Kondrat Wina Wybrane” zdobyła sobie zasłużenie bardzo dobrą opinię – jako bezpośredni akwizytor sprowadzający wina z różnych stron świata, organizator degustacji, spotkań z producentami win oraz innych wydarzeń poświęconych winu i winiarstwu.

Ostatnio Marek Kondrat postanowił przekazać swoje doświadczenia związane z winem i tak oto ukazała się książka – „Winne strony” – będąca swego rodzaju przekazem pasji winnej, jak też opisem winiarskich wyjazdów i poszukiwań. Prowadzi nas przez różne strony świata i kraje, do których autor wytrwale podróżował – poczynając od Francji, poprzez Włochy, Hiszpanię, Portugalię, aż po Amerykę Południową (Brazylia, Argentyna, Chile) i Nową Zelandię. Może zatem z całą odpowiedzialnością twierdzić, że wszystkie sprowadzane wina zostały przez niego osobiście „sprawdzone”, zdegustowane – zgodnie z cytowaną zasadą, że „wino pite tam, skąd pochodzi, smakuje najlepiej”.

 

Można się domyślać, że Marek Kondrat pragnął opisać wydarzenia ze swoich podróży winnych oraz, równolegle, snuć opowieści ze swojego życia, podczas którego nie zabrakło znajomości i spotkań z wieloma ciekawymi i znanymi osobistościami, wspomnień i anegdot.  

W książce znalazły się również fragmenty świadczące o chęci autora przekazania pewnej dozy wiedzy związanej z winem i winiarstwem. Dowodzą tego mapki zwiedzanych regionów i krajów, strony z podstawowymi informacjami dotyczącymi np. degustacji .

Od tego miejsca zaczynam odczuwać dyskomfort, ponieważ książka powstała na pozytywnym gruncie i zrodzona z chwalebnych  intencji, sama w sobie już niczym specjalnym  nie jest. Autor przyznaje co prawda, że jego książki nie należy traktować jako podręcznika – ani  dotyczącego samego wina, ani też odwiedzanych regionów winnych. Jednak opisy podróży Marka Kondrata, w tym spotkań z winiarzami, są ciekawe tylko tak długo, jak długo autor nie stara się obudowywać ich refleksjami natury ogólnej, aby nie powiedzieć – banalnej. Dywagacje związane z czytaniem książek (s.198), zwiedzaniem muzeów (s.165–167), wyborami życiowymi dokonywanymi przez młodych ludzi (s.97-98) są tak oczywiste, lub problematyczne, że aż zniechęcające. Autor chciał być zapewne poważny, a wyszło pretensjonalnie.

Opowiadając o swoich podróżniczych wrażeniach, autor dokonuje też porównań z Polską. Czyni to z pewnością bez złych intencji, lecz rezultat jest niezbyt dobry. Historię mieliśmy taką jaką mieliśmy, również w dziedzinie winiarstwa, zatem pisanie o „’kiszonej’ i ‘zakwaszanej’ tradycji kulinarnej” (s.10), o „bryzolku i schabowym z kapustką” (s.147) oraz o przepaści między Włochami a Polską (s.125-127) brzmi dość niefortunnie.

 

Zauważalne są także niedopatrzenia we fragmentach, których zamierzeniem było przekazanie wiedzy, jak na przykład źle umiejscowiony Cognac na winnej mapce Francji (s.20),  niedokładna kolejność odmian winorośli uprawianych we Francji (s.21) lub też błędnie podana nazwa winorośli mniej szlachetnej niż Vitis vinifera – *Vitis lambrusca (notatka na marginesie s.64) zamiast Vitis labrusca.

Jako filologa razi mnie język i styl, miejscami dość niezręczny, co jest odczuciem w pewnej mierze subiektywnym, lecz „petrol” (zamiast „nafta”), „beka” i „krewety”  mają prawo się nie podobać, i chyba słusznie. Również „fakt obiektywny” i „pięć lat temu” (zamiast „pięć lat wcześniej”) budzą uzasadnione wątpliwości.

Książkę przeczytałam bez przykrości, lecz wiele z niej się nie dowiedziałam, ani też nie pozostawiła ona specjalnego wrażenia – na co liczyłam, rozpoczynając lekturę.

Na koniec, żeby nie było wątpliwości i najlżejszego choćby posądzenia mnie o złą wolę: jestem wielką zwolenniczką i stałą klientką firmy „Kondrat Wina Wybrane”. Wina rzeczywiście są tam wybrane i reprezentują wielką różnorodność – geograficzną, degustacyjną i, co nie bez znaczenia, cenową. Dostawa działa perfekcyjnie, drobne niedociągnięcia (o ile w ogóle się zdarzają) są natychmiast naprawiane i wynagradzane klientom w bardzo godny sposób. I tego należy się trzymać. Marek Kondrat zdecydowanie lepiej się sprawdza w roli winiarza – dystrybutora i popularyzatora kultury wina niż autora.

(EK)

 

Hiszpańskie wina na polskim stole

W dniu dzisiejszym mieliśmy przyjemność gościć w Ambasadzie Królestwa Hiszpanii na degustacji pod tytułem „Hiszpańskie wina na polskim stole”, będącej częścią cyklu „DEGUSTA ESPAÑA”
IMG_6198
Celem spotkania było omówienie sześciu win oraz sprawdzenie jak komponują się z typowymi polskimi potrawami. Spotkanie prowadził Julio Cesar Sobrino, znawca win, sommelier, na codzień zajmuje się doborem win w restauracji Amber Room.
Degustację rozpoczęliśmy od wytrawnej cavy, Freixenet, vintage reserva 2013. Wino, które w Hiszpanii często można podać do śniadania i jest dobrym wyborem, kiedy trudno nam dobrać inne wino. Zgodziliśmy się, że do polskich śledzi z pewnością najlepszym rozwiązaniem byłaby dobrze schłodzona wódka, ale w przypadku gdy chcemy zdecydować się wino, cava rozwiązuje problem. Pasuje również od sera pleśniowego.
Następnie przetestowaliśmy 2 wina białe – Alcardet, będące mieszanką Sauvignon blanc, airén i verdejo z Mancha oraz Otazu, 100% chardonnay z Navarry. Wina dobrze pasowały do pierogów z mięsem, aczkolwiek najlepszym dodatkiem byłyby ryby, owoce morza lub makarony. Przy okazji przedyskutowaliśmy popularność szczepu airén, który jest trzecim najbardziej popularnym, jeżeli chodzi o powierzchnię upraw szczepem, a w Hiszpanii stanowi ponad 30% upraw (w 2001 zajmował pierwsze miejsce pod względem powierzchni upraw).

IMG_6192Następnie spróbowaliśmy różowego Pardevalles z dosyć rzadkiego szczepu Prieto Picudo, pochodzącego z Valdevimbre, w prowincji León w Hiszpanii.Wino produkowane w małej winnicy, lekkie, pasujące raczej w ciepłe dni do picia bez dodatków, do przekąsek albo lekkich, niezbyt słodkich potraw. Dobrze komponuje się na przykład z niewielką porcją łososia podaną jako przystawka.

Ostatnie dwa wina, to charakterystyczne, ciężkie czerwone trunki. Najpierw sprawdziliśmy smak Rioja Crianza z winnicy Vinedos de Alfaro, dobrze skomponowane ze szczepów Garnacha (60%), Tempranillo (30%), Mazuelo (5%) i Graciano (5%). Wino leżakowało w dębowych beczkach 12 miesięcy i wyjątkowo dobrze pasuje do cięższych dań, takich jak na przykład polski bigos.
Dobrze złożone z nutami truskawek i jagód, wyczuwalny zapach wanilii i przypraw. Wino wyjątkowo przypadło uczestnikom do gustu.
Ostatnie wino charakteryzowało się bardzo wysokim poziomem tanin, tym bardziej wyczuwalnym, że mimo zaleceń producenta nie poddaliśmy go wcześniej dekantacji. Rivendel z regionu Ribera del Duero to czyste tempranillo pochodzące z winnicy położonej na wysokości 700m w której krzewy mają nawet ponad 50 lat. WBardzo charakterystyczna barwa, czerwona wpadająca w fiolet nie pozostawia wątpliwości z jakim winem mamy do czynienia. Wino typu roble (dąb) wymaga, aby wino leżakowało w dębowych beczkach ok 6 miesięcy, co jest wyraźnie wyczuwalne w smaku. Zdecydowanie warto je podać do ciężkich mięs, steków lub dziczyzny.

 

IMG_6200

IMG_6195

IMG_6193

 

IMG_6190

Wino z Teneryfy

IMG_5838Teneryfa i Wyspy Kanaryjskie kojarzą się głównie z ładną pogodą przez cały rok, plażami i wypoczynkiem. Niewielu turystów decyduje się na odwiedzenie rejonów poza plażami, a okazuje się, że Teneryfa oferuje nie tylko ocean i piasek w temperaturze 28 stopni, ale również chłodniejszy klimat górski, z fantastycznymi parkami porośniętymi różnorodną roślinnością.

IMG_5812

Kilka kilometrów od wybrzeża, wgłąb wyspy, na wysokości 500-2000 metrów, w odróżnieniu od wybrzeża, gdzie królują plantacje bananów, napotkamy liczne winnice – inne niż te, które zwykle oglądamy we Francji,  Włoszech lub kontynentalnej części Hiszpanii.

img-bodega10

Podczas krótkiego pobytu na wyspie odwiedzamy kilka winnic, ale jednym z ciekawszych miejsc wydaje nam się winnicaIMG_5839 Lagar de Chasna produkująca wina o nazwie 1242. Nazwie określa wysokość na której znajduje się winnica, a pobliska miejscowość Vilaflor otoczona jest winnicami położonymi najwyżej w Hiszpanii.

W winnicy uprawa się przede wszystkim winorośl Listan Negro i Listan Blanco – kanaryjskie nazwy winorośli Palomino, szczepu Vitis Vinifera, z którego w rejonie miasta Jerez w hiszpańskiej Andaluzji produkuje się sherry.


Winorośl charakteryzuje się odpornością na upały oraz większość chorób, co czyni ja wyjątkowo popularną na wyspach, mimo, że jakość wina w znacznym stopniu zależy od umiejętności winiarza. Ten szczep uprawiany jest również w Ameryce Południowej i Kalifornii.


IMG_5837

Na Teneryfie winorośl jest wykorzystywana do produkcji tradycyjnych win – od białych wytrawnych, poprzez słodkie, młode czerwone, aż do czerwonych wytrawnych. Gleby wulkaniczne wymagają dodatkowych zabiegów – wokół pól buduje się specjalne murki, które chronią wypłukiwanie i usuwanie gleby przez silne wiatry. W większości winnic winorośl osiąga wysokość 50 cm i jest zamocowana na specjalnych rusztowaniach. W odwiedzonej winnicy krzak mają od 30 do 100 lat i pozwalają na wyprodukowanie ok 60 tys litrów wina rocznie – które w większości jest sprzedawane w ciągu roku.

Wina czerwone nie przypadły nam do gustu ze względu na mało złożony smak i kwasowość, ale białe warte są spróbowania i zakupu.

Głównymi cechami są jasnozielona lub słomkowa barwa, aromaty kwiatowe i owocowe, wino nie jest zbyt kwaśne i posiada dobrze rozpoznawalny smak.

Od stycznia 2014 roku winnica produkuje wina ze znakiem Denominación de Origen Abona.


img-listan-blanco


 img-listan-negro

Wino słomiane – vin de paille (Wina z francuskiej Jury (cz. 3)

Wino słomiane – vin de paille

Obok wina żółtego, wino słomiane jest specjalną „wizytówką” Jury. To wino słodkie – likierowe, powstające z szeroko znanych szczepów – chardonnay, pinot noir – oraz z odmian miejscowych – savagnin, troussard i poulsard. Tradycja wyrobu wina słomianego sięga czasów  starożytnych.

Zebrane winogrona suszono na słomianych podkładkach i stąd pochodzi nazwa wina. Chodziło o uzyskanie jak największej koncentracji cukru w owocach przed poddaniem ich fermentacji. Ponieważ nierzadko dochodziło do rozwinięcia się szarej  pleśni,  jak też usunięcie  źdźbeł słomy było kłopotliwe i długotrwałe, obecnie stosuje się suszenie owoców ułożonych na drewnianych rusztowaniach lub podwieszanych na drucianych siatkach.

Minimalny okres suszenia  to 6 tygodni, lecz  najczęściej  trwa od 3 do 5 miesięcy – w tym czasie winogrona tracą  50 %  wagi  lub więcej.  W okolicach Bożego  Narodzenia i Nowego Roku wyciska się z wysuszonych winogron resztki płynu; ze 100 kg winogron otrzymuje się w ten sposób ok. 20 litrów moszczu, który jest właściwie syropem winogronowym, zawierającym ok. 300 g cukru na litr. Następuje powolna fermentacja, trwająca nieco ponad 3 lata. Po jej zakończeniu, wino rozlewa się  najczęściej do butelek o pojemności 0,375 l. Kształt może być różny – butelki są  bardzo smukłe i wysokie, lub  też bardziej przysadziste i zbliżone do clavelins, jedynych możliwych dla żółtego wina.   

Apelacje  wina  słomianego to – Côtes du Jura, Arbois

i Arbois Pupillin oraz L’Étoile.

Czasochłonny  proces  przygotowania  winogron, długi  okres  fermentacji  i leżakowania wpływają na dość wysokie ceny wina słomianego.

Wino słomiane ma dość wysoką moc: od 15 do 18 % alkoholu. Jego oczy są przejrzyste, połyskliwe, o bogatych  barwach zmieniających się w zależności  od okresu  leżakowania i przechowywania) – od jasno słomkowej (nomen omen) poprzez żółtawą, złocistą, aż do ciemno bursztynowej i miedzianej. Przeważają aromaty suszonych i kandyzowanych owoców, takich jak figi, rodzynki, pigwy, gruszki i śliwki. Obecne są również nuty kwiatowe – kwiaty białe, głóg. Suszone owoce – jabłka, śliwki – są także wyraźnie wyczuwalne w ustach, a z wiekiem wino słomiane nabiera posmaku dymnego. Daje wrażenie gęstości, jest upajające, a jednocześnie lekkie i finezyjne.

Wino słomiane pije się schłodzone do temperatury 5 – 8 ° C. Tradycyjnie podaje się je na aperitif, lecz może równie dobrze towarzyszyć przystawkom (bardzo udane jest podanie wina słomianego z melonami z Cavaillon, ulubionymi owocami Aleksandra Dumas). Wino słomiane może pojawić się na zakończenie posiłku. Dobrze łączy się z pasztetem z gęsich watróbek (foie gras), z daniami mięsnymi i rybnymi w sosach, z serem orzechowym. W zimie jest polecane do ciast z suszonymi owocami (np. ciasta morelowe, orzechowe, czy też migdałowe) lub też do deserów czekoladowych. Natomiast w lecie wino słomiane bardzo dobrze połączy się z lodami i sorbetami.

Podobnie jak wino żółte, słomiane także dzielnie stawia czoło czasowi, znane i bardzo wysoko oceniane są butelki tego wina z końca XIX wieku, a szczególnie z nadzwyczajnego ponoć roku 1881.

Pressée du vin de paille (pressée = wyciskanie, ugniatanie)

Wino słomiane  ma swoje święto,  o niezbyt jeszcze  długiej tradycji:  jest organizowane od 2008 roku przez stowarzyszenie „nieco kulturalne”, czyli Komandorię Szlachetnych Win Jury i Regionu Comté oraz przez właścicieli lokalnych winnic ; z roku na rok staje się coraz bardziej popularne. Odbywa się w Arlay, małej jurajskiej miejscowości liczącej nie więcej niż 800 mieszkańców, w okolicach dnia Świętego Wincentego, patrona winiarzy (22 stycznia), na piętnaście dni przed Percée du Vin Jaune. Ostatnie święto miało miejsce 18 stycznia 2015 roku.

Podczas Święta ważnym momentem jest msza w parafialnym kościele Świętego Wincentego w Arlay, odprawiana przez biskupa diecezji Jury, podczas której ma miejsce błogosławienie beczułki. Odbywa się  jarmark  lokalnych produktów, koncerty i kostiumowe spektakle. Uroczysty wymiar ma pochód członków Komandorii i winiarzy, po czym następują kluczowe momenty – wyciskanie winogron na słomiane wino oraz degustacja młodego wina (bezpłatna!)

Na koniec należy zaznaczyć, że jurajskie wino słomiane, w przeciwieństwie do wina żółtego, nie jest jedynym w swoim rodzaju. Wina słomiane  powstają  również  – zawsze  w niewielkich ilościach – w innych regionach winiarskich Francji, tj. w Alzacji, na północy Doliny Rodanu oraz w winnicach departamentu Corrèze, jak też poza granicami Francji, we Włoszech, Hiszpanii, Austrii, na Cyprze i w Stanach Zjednoczonych.

Recenzja winna nietypowa

Degustacje w ciemno są obarczone ogromnym ryzykiem błędu, zdarza się to nawet doświadczonym enologom i znawcom. Mają jednak  również dobre strony, bo nie ulega się wówczas magii marki, znanej nazwy czy nazwiska. Nie czyta się wcześniej żadnych informacji, reklam, czy też laurek wystawianych przez producentów.

Napiszę więc o winie nie podając zrazu ani jego nazwy, ani miejsca pochodzenia.
To wino różowe, o barwie jasnopurpurowej, bardzo przejrzyste, wręcz połyskliwe. Po nalaniu do kieliszka i drobniutkich bąbelkach jakie osiadają na ściankach, widać od razu, że to wino lekko perliste.
Zapach wyczuwalny i przyjemny, choć niezbyt mocny – czerwona porzeczka, ze słodkawymi nutami truskawkowymi.
W ustach daje uczucie świeżości i gładkości. Lekko wytrawne, lecz z każdym kolejnym łykiem łagodnieje i zmierza w stronę słodyczy.
Nie czuje się zbyt dużej mocy alkoholu, więc dobrze schłodzone doskonale sprawdza się w czasie upałów, nawet w nieco większych ilościach.
Podsumowując, dość przyjemne wino, lecz na pewno nie z tych wyjątkowych, które zapamiętuje się na długo z powodu choćby jednej cechy szczególnej. To miłe wino codzienne, zwłaszcza na lato.
I tutaj zaczynają się kłopoty…

Bo według producenta, to wino eleganckie, „nieprzeciętne”, „zadziwiające bogactwem aromatów”; jest także mowa o „kruchej kwasowości” i „subtelnym cukrze resztkowym”. Sama mam tendencje do zbytniego upoetyczniania opisów wina, ale w tym przypadku producent „pojechał po bandzie”, o ile można użyć tutaj kolokwialno-sportowego określenia. Na etykiecie nie ma zbyt wielu konkretnych informacji, poza obowiązkowymi – o siarczynach i zawartości alkoholu, 11 %. Aby dowiedzieć się o szczepach winorośli z jakich powstało wino, trzeba by szukać na stronie producenta, ale nawet tam nie ma tej informacji. Dopiero na wybranych stronach winiarskich, przeczytamy, że to kupaż rondo i regenta (producent nie pisze na swojej stronie, że są to szczepy hybrydowe; a żeby było jasne – hybrydy nie są niczym nagannym, ale też nie należy ich ukrywać).

Jasne, że producent nie będzie sam wytykał słabszych cech swoich win, ani mówił źle o swoich jakby nie było dzieciach, ale też nie powinno się zbytnio przesadzać i używać hiperboli, tam gdzie wystarczające byłyby bardziej umiarkowane określenia. Przesada w opisie tego wina jest zbyt widoczna i w sposób zbyt oczywisty narzucająca się. Paradoksalnie, producent robi krzywdę własnemu produktowi, który ma sporo pozytywnych cech (jak opisano powyżej). Krzywda tym większa, że cena nie jest niska – jak na polskie warunki. Za dużo niższą można nabyć wiele win równie dobrych, albo lepszych. Reasumując, spróbowałam, nie jestem niezadowolona, wino wypiłam z przyjemnością, ale więcej go nie kupię – zniechęca mnie cena i natrętna chełpliwość producenta.

A była mowa o Rosé 2014 z Winnicy Turnau: www.winnicaturnau.pl

Château Massac Loupiac

To wino pochodzi z nieco mniej znanej apelacji regionu Bordeaux. Wino jest słodkie, należy do grupy win zbotrytyzowanych, czyli powstających z winogron dotkniętych szlachetną pleśnią. Jest kupażem trzech białych szczepów – muscadelle, sauvignon blanc i sémillon. Tłoczenie owoców i fermentacja są przeprowadzane powolnie, po czym następuje roczne dojrzewanie w dębowych beczkach.

Oczy: wino ma złocistą suknię, przejrzystą i lśniącą.

Nos: aromaty owocowe (gruszki) i miodowe, delikatne, ale dobrze wyczuwalne.

Usta: słodycz wyważona, wyraźna, ale nie za wysoka. Krągłość i miękkość. Dość długi posmak.

Bardzo dobrze połączy się z foie gras i serami, przede wszystkim pleśniowymi.

Wino bardzo przyjazne i eleganckie, bez narzucania się.

Aby dowiedzieć się więcej (dużo więcej) o winach z apelacji Loupiac:

www.vins-loupiac.com/ (strona francuskojęzyczna)

(EK)

Don P X Pedro Ximenez

1983 Gran Reserva
Bodegas Toro de Albalá, Montilla Moriles

375 ml

17% ob.alk.

Wino niezwykłe, niemal magiczne – takie określenia należą do tzw. mitologicznych ocen wina, które nie zawsze opierają się na wiarygodnych i konkretnych danych. Jednak w tym przypadku trudno by znaleźć inne: to wino jest prawdziwym specjałem. Zabutelkowano je po ćwierćwiecznym leżakowaniu w dębowych beczkach.

Oczy: Wino o bardzo ciemnej, niemal czarnej barwie, z delikatnymi złotawymi refleksami. Wydaje się nieprawdopodobne, że było kiedyś białe. Wydaje się, że prawie nie spływa po ściankach kieliszka, tylko się do nich przykleja – tak bardzo jest gęste. Jeśli poczeka się dłużej, jednak widać jak spływa – bardzo powoli, szerokimi i równymi pasemkami.

Nos: Aromat jest intensywny i mocny, wyraźny już po otwarciu butelki, jeszcze przed rozlaniem do kieliszków. Jest tak zdecydowany, że nie trzeba nawet kręcić kieliszkiem –czujemy orzechy, karmel, czarne oliwki, lukrecję, lekkie tony kawowo-czekoladowo-waniliowe.   

Usta: Wino aksamitnie słodkie, jak syrop. Smakuje miodowo i karmelowo, miękko i gładko spływa. Mimo że schłodzone, pięknie rozgrzewa. Nieco niebezpieczne, bo dzięki tym wszystkim cechom nie czuje się prawie jego wysokiej mocy.

Finisz absolutnie mistrzowski: trwa niemal 45 sekund (lub, jak kto woli, 45 caudalies)!!!

Jak podawać: Schłodzone do 10-12o, w małych kieliszkach likierowych i najlepiej do niczego! Szkoda tego cudu do jakiejkolwiek potrawy, najlepiej smakować je samo.

Jeśli już, to może się łączyć – na zasadzie kontrastu – z niebieskimi serami pleśniowymi lub foie gras, albo też – zgodnie z zasadą podobieństwa – z lodami owocowym i/lub luksusową czekoladą.   

Don PX 1983 zostało ocenione przez Roberta Parkera (The Wine Advocate) na 91 punktów (na 100 możliwych). Starsze roczniki uzyskały jeszcze wyższe wyniki: Don PX 1949 – 97 punktów, a rocznikowi 1946 przypadło maksimum – 100.

P.S. Pusta butelka, po czterech miesiącach, nadal pachnie! I jak tu nie mówić o magii?

Wino pochodzi  od andaluzyjskich producenta Toro de Albalá i winnic położonych w Aguilar de la Frontera, pomiędzy Kordobą a Malagą. Specjalnością tego producenta są wina wzmacniane, od wytrawnych po słodkie, powstające z jednej odmiany winogron – pedro ximenez. Najbardziej znane są długowieczne, rocznikowe wina słodkie.

www.toroalbala.com

(strona ma wersję angielsko i francuskojęzyczną)

(EK)

San Angelo 2011

San Angelo 2011
Toscana IGT
Castello Banfi Montalcino
100% Pinot Grigio
13% ob.alk.

Oczy: Barwa jasnożółta z lekkim zielonkawym odcieniem. Bardzo przejrzyste.

Nos: Zapach intensywny i bardzo świeży, lekko owocowy, z wyczuwalnym aromatem gruszki i jabłka.

Usta: Wino, mimo że wytrawne, w pierwszym momencie wydaje się lekko słodkawe. Po krótkiej chwili można wyczuć lekką nutę kwaśną i zdecydowaną gorzką. Wyczuwalny smak cierpkiego jabłka w rodzaju antonówki.

Finisz: Jak na białe wino długi i zdecydowany. W ustach dość długo pozostaje lekko gorzki ale bardzo przyjemy posmak.

Podawać do: Zdecydowanie najlepiej rozkoszować się nim solo, można również podawać je do przystawek, pasty i lekkich posiłków.

Podsumowując wino dostarczyło wielu przyjemnych wrażeń – bardzo polecamy!!!

A&W