To były dwa pracowite weekendy, pod koniec kwietnia i na początku maja. Nasza mocna ekipa musiała wykazać się umiejętnościami geodezyjnymi ̶ wymierzyć i oznaczyć miejsca pod słupki skrajne i przelotowe, geologicznymi ̶ trochę wierceń, a na końcu budowlanymi ̶ zabetonowanie skrajnych słupków. Po zamontowaniu drutów podtrzymujących cała konstrukcja była gotowa. Teraz nasze jednoroczne krzewy mogą rozwijać się z wigorem bez ryzyka załamania pod swoim ciężarem.

Samym krzewom też poświęciliśmy sporo uwagi. W pierwszej kolejności należało ocenić, z którego pędu będziemy formowali pień. Na decyzję wpływa kilka czynników: ogólna kondycja, czyli grubość łodygi, ilość pąków na szczycie, brak śladów przemarznięcia oraz z której części trzonu korzeniowego wyrasta pęd (najlepiej, żeby był boczny). Często decyzja nie była łatwa, ale wtedy fachową pomocą wspierali nas właściciele Winnicy Zadora. Po dokonaniu selekcji na każdym krzewie słabszy pęd został przycięty na dwa pąki jako rezerwa, a wybranym pędzie zostawiono dwa górne pąki, a pozostałe usunięte. W ten sposób powinien formować się w przyszłości pień, a z pozostawionych pąków ramiona boczne.


